Kategoria: Blog

„My tu w Ace Books nie jesteśmy zainteresowani negatywnymi Utopiami”. Stephen King: „Długi marsz”, „Uciekinier”, KOLEKCJA MISTRZA GROZY 16 i 17.

Don Wollheim, postać dziś zapomniana, a niegdyś czczona w Polsce za znakomite antologie „Don Wollheim proponuje”, dwukrotnie zapisał się w historii fantastyki naukowej w sposób, który z całą pewnością nie leżał w jego zamiarach. Sprytnie obszedł przepisy, wypuścił „Władcę Pierścieni” nie płacąc grosza autorowi i w ten sposób stworzył masowy, zorganizowany fandom tolkienistyczny. A odrzucając

Uczucie wielkie i odwzajemnione. „Rose Madder”, KOLEKCJA MISTRZA GROZY 20

Jakkolwiek dziwnie by to brzmiało, zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia, a ona odwzajemniła me uczucie niezłomną wiernością. Nie dała się pokochać nikomu oprócz mnie. Więcej: odpychała, odstraszała, odwróciła się nawet plecami do własnego autora. Stephen King powiedział w wywiadzie, że wprawdzie ma za sobą książki „mniej udane”, ale „Rose Madder” jest po prostu

Fenix się bawi

Czas mija… a Fenix się bawi. W sobotę trzynastego (nomen omen) stycznia, tuż po godzinie szóstej po południu, w Galerii Pięknych Książek zadebiutował Fenix Antologia. Cichcem, chyłkiem, w legendarny tytuł tchnęła życie przedziwna para, którą różni wszystko: wiek (tu różnica jest pokoleniowa), temperament, poczucie humoru, gusta literackie i nie tylko, metoda pracy (jeden pracuje, kiedy

Fenix balanga

„‚Fenix’ powstał z popiołów” – to banalne, entuzjazmu we mnie nie budzi. „Legenda zmartwychwstała”, „drugie wejście gigantów” i takie tam dyrdymały – to też irytuje. „Fenix” wyjątkowo kiepsko nadaje się na pomnik, tak kiepsko jak Czart Tanner, a kto nie wie, o kim mowa, niech się lepiej do tego nie przyznaje. Feniks (przez „ks”, nie

Magdalena Kozak jako taka… a jak nie taka to jaka i dlaczego?

Święta Bożego Narodzenia już prawie, tuż, tuż, teraz polecać – choćby i nie wprost – horror „z wampirami”? Brutalne „military SF” o wojnie na innej planecie? Hard SF: inwazję gigantycznego barszczu Sosnowskiego, ha, ha, ha? Nie wypada, no po prostu nie wypada. Co innego wystawić notę „dobry plus” „Paskudzie&Co”, to byłoby takie świąteczne, takie taktowne.

Krzysiek Kietzman i „‚Gwiezdne wojny’: kanon, apokryfy, trawestacje, przekształcenia” [część 2]

W pierwszej części tekstu przyjrzałem się idei kanoniczności w Gwiezdnych wojnach, próbom uporządkowania jej hierarchii oraz przykładom przeskakiwania kolejnych stopni przez konkretne postaci i idee. Tym razem chcę przyjrzeć się sposobom, w jakie dzieła pochodne podejmują polemikę z kanonem i campbelliańskimi ramami narracyjnymi serii filmowej. Dzieła pochodne nawiązujące do świata Gwiezdnych wojen lub rozszerzające go

Krzysiek Kietzman i „‚Gwiezdne wojny’: kanon, apokryfy, trawestacje, przekształcenia” [część 1]

Film Władcy ognia (2002) z Izabelą Scorupco właściwie ratuje jedna scena, w której Christian Bale wraz z Geraldem Butlerem w ruinach pogrążonego w smoczej pożodze miasta odgrywają przed grupą dzieci scenę kultowej walki między Lukiem Skywalkerem a Darthem Vaderem z filmu Imperium kontratakuje, bijąc się na kije, po czym zachęcają zgromadzonych do wspólnej modlitwy. W

#metoo, czyli Jessie, Dolores i fejsbukowe księżniczki na ziarnku grochu. „Dolores Claiborne” i „Gra Geralda”, KOLEKCJA MISTRZA GROZY 9 i 12

To miała być dylogia. Opowieść o dwóch kobietach, których losy splatają się w rytmie typowej „kingowskiej grozy”. Ostatecznie czytelnik dostał dwie odrębne powieści, pod względem formalnym różniące się jak niebo i ziemia, a w dodatku sprawiające nieodparte wrażenie dwóch różnych wprowadzeń w temat główny – „Rose Madder”. Nie ukrywam, że mam do pisarstwa Kinga stosunek

Michał Chudoliński: „O czym tak naprawdę jest „V jak vendetta” – kontrrecenzja.

Jedno z pierwszych arcydzieł Alana Moore’a nie jest ani trochę apoteozą lewactwa, jak stara się to ukazać pewien szanowany recenzent. Moore nie przyznaje się w „V jak vendettcie” do żadnej opcji politycznej. Ba, buńczuczność i krnąbrność wobec rzeczywistości są wręcz istotą anarchizmu w jego wydaniu! Sam komiks natomiast jest tak naprawdę o czymś zupełnie innym.

Kamil poleca (albo i nie): „The Medusa Chronicles”, Alastair Reynolds i Stephen Baxter

Kiedy dwóch autorów specyficznej fantastyki naukowej spotyka się, aby napisać kontynuacje dzieła  jednego z najbardziej wizjonerskich autorów tego gatunku, to wiedz, że będzie się działo! # Powieść zaczyna się w miejscu, gdzie kończy się opowiadanie Arthura C Clarke’a, „Spotkanie z Meduzą”. Howard Falcon z ledwością uszedł z życiem z katastrofy statku Kon-Tiki, który badał formy