Tag: piracenie

Lapsus wygłasza Credo i zamierza się go trzymać, zębami i pazurami.

Lapsus Calami ostrzega: nie pokazujcie głodnemu psu kości, jeżeli nie chcecie mu jej dać. Bo ryzykujecie, że sam sobie weźmie. Nie, niekoniecznie jakiś groźny brytan – żaden brytan z Lapsusa – ale każdy,  byle inteligentny, kundelek obsłuży się sam jeśli będzie wiedział, że panu nie ubędzie, a jemu może nawet przybyć. Nie dopuści do sytuacji,

Oj, działo się, działo, za młodu nasiąkło i dalej mi trąci, ale jest z tego i nauka.

Już go słyszę – rechot purystów. Będą mieli swój, niech ich podrażnię makaronizmem współczesności: „field day”. A esteci najpierw zatkają nosy, a potem je zadrą. Puryści w mowie i w piśmie używają języka żałośnie ubogiego, bo co ponad minimum jest oczywiście podejrzane, kryteria estetów nie wykraczają poza „to mi się podoba, a to nie i

Stary, a głupi. Ech, taki stary. I taki głupi.

Lapsuscalami.pl miał być księstewkiem książki, zaś ja jego księciem. O święta naiwności! A powinienem pamiętać, że w dzisiejszym księstewku ślepców jednooki zamiast księciem może być najwyżej politycznym marginesem. A i to tylko jeśli ma szczęście. Ja mam pecha. Mój pech polega na tym, że z wiekiem nie nabywam bynajmniej mądrości. Chińczycy przeklęli mnie aż dwukrotnie.

Ebook i ręka w nocniku

Prawdziwa sztuka wyceny towaru polega na znalezieniu złotego środka, tak by klienci kupowali go jak najchętniej i w jak największej ilości, a sprzedający zarobił ile się da. Innymi słowy, musi być „ruch w interesie”. Wiedział o tym dwa stulecia wstecz niejaki Wokulski, gdy pani Izabeli, oburzonej czymś, co uważała za niewczesną manifestacji uczuć, tłumaczył spokojnie,