Miesiąc: Listopad 2016

Stephen King po raz drugi – KRÓL STEFAN I

Historia zna kilku królów Stefanów. Byli wśród nich władcy energiczni, dobrzy dowódcy, którzy kogoś przed czymś bronili, walczyli i wygrywali, nasz KRÓL STEFAN odniósł jednak sukces bez precedensu. Dokonał tego, czego nie udało się przed nim dokonać nikomu – oprócz samych filmowców. Podbił Hollywood, a dokładnie: cały amerykański przemysł filmowy, co jest tryumfem tak wielkim,

(Za)cicho nad trumną

Dwudziesty siódmy listopada. Kolejna rocznica śmierci Kena Russella. Wśród „fantastów” i ta śmierć, i jej rocznice przeszły – jeśli się mylę, proszę mnie poprawić – cichutko. Niemal bez echa. Musi być cholernie majętny ten nasz światek, skoro tak beznamiętnie godzi się z utratą podobnego bogactwa. Albo wyjątkowo głupi… z tego samego powodu. Do dziś, donośnie

Czyta? Nie czyta? Niegłupie pytania

Polacy nie czytają? Nonsens! Gdyby nie czytali: nazw ulic, rozkładów jazdy, etykietek żarcia, mnóstwa papierów z PIT-em na czele, to już by wymarli. Mimo wysiłków Wirtualii, usiłującej zastąpić cywilizację słowa memami i emotikonkami, cywilizacja słowa ma się nieźle. Zresztą memy też trzeba czytać. No jasne, jasne, wiem przecież, że chodzi o coś innego: nie czytają

Niespodzianka, niejedna, niemała – „Königsberg” Michała Gołkowskiego

Miasto, do którego z rzadka dociera echo frontowej kanonady. Godne, zamożne, arystokratyczne, eleganckie, a jak słońce zaświeci: nawet piękne. Tu leczy się rany, kocha kobiety, robi interesy, traci fortuny i tańczy na balach. Tu pełną piersią chłonie się radość życia. Byłby więc Königsberg prawdziwą oazą spokoju wśród ohydy wojny? Na powierzchni: tak. Ale pod powierzchnią

Grading on a curve, ale no o currr… no! – Konkurs „Pióra Falkonu” + co z tego wynikło

Zgodnie ze złożoną na Facebooku obietnicą oraz własnym głębokim przekonaniem zaczynam następująco: „Jeśli każdy spęd  [jak Falkon 2016] będzie owocował takimi produktami książkowymi i to nim się w ogóle zaczął, jestem gotów pokochać spędy”. Tylko, że pokochać z trochę innego powodu, niż mogłem przypuszczać, składając lekkomyślne obietnice. Nastawisz się, człowieku i dajesz zaskoczyć – to

„Przedmurze” – trzy poziomy na bardzo wysokim poziomie.

Zgodnie ze złożoną na Facebooku obietnicą oraz własnym głębokim przekonaniem zaczynam następująco: „Jeśli każdy spęd  [jak Falkon 2016] będzie owocował takimi produktami książkowymi i to nim się w ogóle zaczął, jestem gotów pokochać spędy”. I, by nie trzymać nikogo w niepewności, zgodnie z własnym głębokim przekonaniem, oznajmiam, że na wydaniu „Przedmurza” wygrało ich trzech. Trzech