Tag: komiks

Michał Chudoliński: „O czym tak naprawdę jest „V jak vendetta” – kontrrecenzja.

Jedno z pierwszych arcydzieł Alana Moore’a nie jest ani trochę apoteozą lewactwa, jak stara się to ukazać pewien szanowany recenzent. Moore nie przyznaje się w „V jak vendettcie” do żadnej opcji politycznej. Ba, buńczuczność i krnąbrność wobec rzeczywistości są wręcz istotą anarchizmu w jego wydaniu! Sam komiks natomiast jest tak naprawdę o czymś zupełnie innym.

Michał Chudoliński, „Grant Morrison w pigułce”

„Alfabet Granta Morrisona” Michała za nami. Przed nami zbiór ciekawostek, dotyczących tego autora. Bardzo… powiedzmy… ekscentrycznego. Z akcentem na „bardzo”.   Mało znane komiksy Morrisona, które znać warto: -1- Marvel Boy – Pierwszym zadaniem Szkota po podpisaniu kontraktu z Marvelem w 2000 roku była zmiana image’u starego konceptu superbohatera spod znaku gwiazd i kosmosu, Marvel

Michał Chudoliński, „Alfabet Granta Morrisona”

Trudno znaleźć w kręgach komiksowych elit drugą postać, która wzbudzałaby takie kontrowersje wśród czytelników. Wielbiciele jego wirtuozerii już dawno okrzyknęli go „Bogiem wszystkich komiksów”. Natomiast anty-fani wypominają mu bełkotliwość oraz „talent” do tworzenia niedorzecznych dyrdymałów pod wpływem narkotyków. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że w ciągu blisko trzydziestoletniej kariery Grant Morrison sporządził autorski system

[do pobrania] Michał Chudoliński, „Batman. Manifestacja postmodernizmu”.

Mam niewątpliwą wielką przyjemność udostępnić pracę Michała Chudolińskiego (Gotham w deszczu) „Batman. Manifestacja postmodernizmu”. Życzę wszystkim równie przyjemnej lektury, jaką była moja. Krzysztof Sokołowski   „Powstały ponad 70 lat temu na styku pulpowej literatury, koncepcji nietzscheańskiego nadczłowieka oraz etyki judaistycznej, Mroczny Rycerz jest obecnie czymś więcej aniżeli superbohaterem mas – postacią zwalczającą zło na kartach

Obraz (niedostatecznie) wykorzystany – Scott McCloud „Zrozumieć komiks”, Kultura Gniewu, 2015. Autor: M. Chudoliński.

Wielu ma prawo się cieszyć, że popularyzatorskie opus magnum McClouda cieszy się na naszym rynku ciągłym, wielkim powodzeniem. To rzadko spotykana sytuacja w kontekście medium komiksowego w Polsce. Zazwyczaj bowiem historie obrazkowe spychane są do getta w sensie tak symbolicznym, jak i czysto promocyjnym. Trudno, by medium „tryskało energią” skoro wydawcy ograniczają się do tysiąca-półtora

„Delire a Tharsys”, W. Żwikiewicz & Panbogaczyk – i co ja więcej będę gadał

„Galeria Żwikiewiczowa”, a raczej, przynajmniej na razie, mała jej próbka, taka „na zanęcenie”. Może służyć także, choć nie wyłącznie, jako temat rozmówek pradoxowych. Chyba dobrze się do tego nadaje. Może nawet tak dobrze, jak „Delirium w Tharsys”, na podstawie którego powstaje komiks, do – po prostu – czytania? 1. Megaloxantha to autentyczna nazwa pancernego, bardzo

Wszystkie kłamstwa o Wiedźminie – rzecz głównie o komiksie, choć nie tylko

Gry „spsiły” oryginalnego Wiedźmina, bo i inaczej być nie mogło. Franczyza wiedźminowska to konfekcja… co nie jest bynajmniej określenie derogatywnym, konfekcja też może być wysokiej jakości. No i to konfekcja, tyle że najniższej jakości, przynosi największe dochody. # Podobieństwami fabularnymi nie ma co się sugerować, fabuła jest w „Wiedźminach” najmniej ważna, choć jaj braki 😛

Fenomen Sapkowskiego? Franczyza (na pewnym, aż za dobrze znanym przykładzie)

Jest podziwiany, pewnie nawet kochany, ale jego wiedzę, talent, umiejętności i praktykę, a przede wszystkim bardzo wymierny sukces, zbywa się banałami o „pisarskiej samoświadomości” oraz modnym wytrychem „postmodernizmu”. I wzdycha się ciężko: „jakby literackiego‘Wiedźmina’ Sapkowskiemu było mało, to jeszcze gra komputerowa”. Westchnienia mają siłę huraganu i racjonalność modlitwy: „Daj mi, Panie Boże, franczyzę. Starczy na