Tag: Oramus Marek

Drzwi do Oramusa, czyli immanentne kurestwo świata

„Człowiek idzie z dymem” werbuje czytelnika pod fałszywą flagą. Wabi nazwiskiem „Oramus”, a Oramus to przecież dobrze znany pisarz SF, nieznany wyłącznie tym, którzy nie zasłużyli sobie na przyjemność jego poznania. „Człowieka idącego z dymem” Solaris wydał w serii „Krytycy o fantastyce”, a ci, którzy sobie na to zasłużyli wiedzą, że alter ego Oramusa –

Dziura na tyłku dżinsów polskiej fantastyki

Najpierw zapowiedź wydania, a teraz już nawet wydawanie nie byle czego, bo – ho, ho! – samych „Dzieł” Marka Oramusa, uruchomiło mi na pych proces myślenia. Mimo to, że w sumie nie stało się nic wielkiego, nie zatrzęsła ziemia, nikt nie zginął, ani się z okazji tego wiekopomnego faktu nie urodził. Przy odrobinie uporu można

O wyższości „teorii Oramusa”, której nie ma („Wyposażenie osobiste”, Solaris, 2013)

Wierzcie mi albo nie, ale ja naprawdę lubię czytać traktaty teoretycznoliterackie. Upodobanie do nich wyssałem z mlekiem polonistycznych studiów. Były mi strawą codzienną procesu intelektualnego dorastania, z kawą, papierosami i studentkami Historii Sztuki jako przyprawami mile łechcącymi różne kubki smakowe lecz (zwłaszcza studentki) irytującymi. Skorupka nasiąkała i trąciła, nasiąkała i trąciła… i nadal trąci. Nic

Siedem grzechów głównych Marka Oramusa („Senni zwycięzcy”)

Będąc młodem pisarzem popełniasz błędy właściwe młodości. Można się na nich uczyć, owszem, ale że lepiej na cudzych błędach niż własnych, o tym nie trzeba chyba nikogo przekonywać. No więc mam dobrą nowinę dla wszystkich aspirujących: wznowienie „Sennych zwycięzców” Marka Oramusa to okazja do poznania błędów debiutanta, a potem ich uniknięcia. Ostrzeżony, uzbrojony! Zacząć wypada