Miesiąc: Wrzesień 2012

Horror – czy nadnaturalny, czy też pod innym imieniem straszy piękniej…

…niż horror straszy? Oczywiście! Ta prawda docierała do mnie stopniowo. Zaczęło się, jak zwykle od pytań; to chyba właśnie historia sztuki nauczyła mnie kwestionować zasadność subiektywnego postrzegania. Dlaczego obejrzana na Konfrontacjach „Śmierć na żywo” Bertranda Taverniera z 1980 roku, film podobno fantastyczno naukowy, ekranizacja wydanej w Polsce powieści Comptona, wstrząsnęła mną jak nigdy żaden z

Tłusta [d…]* na patencie cz.2

Na wszelki wypadek, bo pamięć ludzka zawodna jest – film przeznaczony był, kiedyś, do oglądania w tłumie. Jak jakiś teatr czy inna opera, tylko nie chodziło się we fraku na premierę. Taki hajlajf dla średniozamożnych i niżej, można powiedzieć: święto. Za komuny po karnety na Konfrontacje stało się około doby, najczęściej na mrozie i choć

Tłusta [d…]* na patencie cz.1

Bida w tym, że właściciel praw do Chodasiewicza (pod każdym imieniem tej samej woni) siedzi na nich tłustą [d…ą]* na patencie. Sam nie żre i innemu nie da. A jak już da, to niekoniecznie to, czego potrzebujesz. Daje nie w porę, lecz w nadmiarze i jeszcze go za po w rękę całuj, Pana, Dziedzica. Nie

Stephen King po raz trzeci i pół

Dopełnienie seminarium szczecińskiego AD 1988 o dyskusję. # W dniach 18-20 marca 1988 roku w Szczecinie odbyło się seminarium literacko-filmowe “Światy Stephena Kinga”, zorganizowane przez Klub Miłośników Fantastyki “Kwant” i Centrum Kultury Młodzieżowej “Słowianin”. Organizatorzy pokazali większość filmów zrealizowanych według prozy Kinga, dostarczyli też uczestnikom kompletny i fachowo opracowany (przez Krzysztofa Sokołowskiego) zestaw materiałów informacyjnych.

Stephen King po raz szósty

[No i nie udało mi się zamknąć „sprawy Kinga”. Pozostała jeszcze jedna kwestia, na którą wpadłem tłumacząc w pocie czoła „Worek kości”. Powieść z cała pewnością – i mówię to z pełną odpowiedzialnością za słowo – czytelnikowi polskiemu do tej pory nie znaną. Mam na myśli odchylenie się wahadła od pionu. Do jakiego stopnia King

Stephen King po raz piąty

[Uwaga odautorska: ku własnemu zdumieniu odkryłem, że moje kolejne teksty o Kingu, powstające w ciągu niebagatelnych dwunastu (i więcej) lat, jednak układają się w całość. Następują po sobie „pojęciowo logicznie”, jakby towarzyszyły rozwojowi samego Stephena Kinga: od młodzieńczej pasji do refleksji, nazwijmy to uprzejmie (jesteśmy niemal rówieśnikami), wieku dojrzałego.]  2. Dzieło doskonale zamknięte Czyli 2/3

Stephen King po raz czwarty

[W 2010 roku po kilkunastoletniej przerwie, powróciłem do fantastyki jako takiej. Tak po prostu, z niczego, wpadłem do redakcji „Fantastyki” już nie takiej, bo „Nowej”. Na mój widok Maciek Parowski poderwał się od biurka, powiedział „Cześć” i na tym samym oddechu rzucił: „To może jak już jesteś napisałbyś mi coś o Kingu do Czasu Fantastyki”?

Stephen King po raz trzeci

[W marcu 1988, roku beznadziei, nie zwiastującym bynajmniej odległej o kilkanaście zaledwie miesięcy rewolucji, klub SF „KWANT” ze Szczecina zorganizował seminariu kingowskie, choć o Kingu wiedziano tyle co nic, albo jeszcze mniej. Tak się jednak składa, że napisany z tej okazji tekst – poniżej – wcale się przesadnie nie zestarzał, a ponieważ pisze o Kingu