Tag: Inglot Jacek

„PISANIE FANTASTYKĄ – na przykładzie „Polski 2.0” Jacka Inglota – po raz drugi.

Bezpośrednią przyczyną poniższych uwag jest recka „Polski 2.0” z jedynego w Tymkraju branżowego miesięcznika fantastyczno-literackiego (z ambicjami). Otóż powieść Inglota ichni reckowicz zakwalifikował autorytatywnie jako „fantastykę socjologiczną”, dzięki której autor, jak to reckowicz ujął: „dołączył do grona antenatów”. Już nie śmieję się z biedaka uważającego, że tak po prostu, siłą talentu, można zostać własnym antenatem,

„Tak jest – zgoda, a Bóg wtedy rękę poda!”. „Polska 2.0” Jacka Inglota po raz pierwszy.

Ostatnią książkę optymistyczną jak „Polska 2.0” Jacka Inglota czytałem w podstawówce, pół wieku temu i były to „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren. „Polskę 2.0” łączy z nimi scenka, w której dzieciaki jeżdżą na łyżwach po zamarzniętym jeziorze. Popisując się bez opamiętania jeden z nieletnich bohaterów wpada do przerębla, ale wydostaje się z niego bez szwanku.

Zaskoczenie

Pewnego roku w Nidzicy, w swobodnej jak mi się zdawało rozmowie, zasugerowałem Jackowi Inglotowi, że mógłby przysłać mi jakąś swoją książkę albo nawet i książki. Ot tak sobie przysłać, bo może przeczytam (jeśli jeszcze nie czytałem), może nawet co napiszę? No i stałem się ofiarą zmasowanego werbalnego ostrzału artyleryjskiego zakończonego krótką salwą brzmiącą mniej więcej