Kategoria: Blog

Czytane z doskoku: „Świątynia na bagnach” Michała Gołkowskiego

Purystom wolno kręcić nosem i narzekać, że fantasy Gołkowskiego to nie jest żadna fantasy. Że świat ma niedorobiony jak pucla, wyrzucona z pudełka na podłogę i zostawiona tak, niech leży. Że bohaterowie mają cały wdzięk ludzików ulepionych z modeliny. Że po stwardnieniu zostają niezmienni, po kwadransie zachwytów odstawia się ich na półkę do foci na

Harda Horda cz. 2. Grupa literacka i jej manifesty.

1. Z przyjaznym uśmiechem oraz rozrzewnieniem, które zawsze towarzyszy wspomnieniom młodości, witam niniejszym sympatyczny twór o którym myślałem, że już nigdy nie zaistnieje: grupę literacką. Taką wręcz klasyczną, skrupulatnie wypełniającą definicję, a jednocześnie powielającą model, który w fantastyce polskiej ma swoją chlubną tradycję. Oby panie z Hardej Hordy powtórzyły wyczyn „Klubu Tfurców” (także: „Tfurcuf”) i

Harda Horda cz. 1. Opowiadania.

„Harda Horda” to więcej niż tytuł antologii, to także manifest artystyczny pisarek uznanych i mniej. W swej podwójnej roli domaga się ona potraktowania poważniejszego niż banalna ocena „na misie”. Ale zacząć trzeba od opowiadań, bo tekst literacki jest konkretem. Na prostowanie ścieżek teoretycznych, po których błądzą dotychczasowi pożal się Boże recenzenci (i recenzentki) przeznaczona będzie

O tym, jak skrzywdzić bezbronną powieść i o tym, jak jej za krzywdę zadośćuczynić.

Jest to opowieść o wielkiej miłości, o władzy, polityce, szlachetnych zamiarach i podłych uczynkach. Jest to opowieść o bohaterach, bo tacy bohaterscy się urodzili, o bohaterach, których uczyniły nimi okoliczności i o tchórzach: z urodzenia, z ostrożności i z wyrachowania. Jest to opowieść o magach, szpiegach i politykach, ale też o ich ofiarach, „zwykłych szarych

Kamil Muzyka o: Arkady Saulski, „Kroniki Czerwonej Kompanii 1: Czarna Kolonia”, Drageus, 2016

Dzisiejsza recenzja nie będzie kolejnym wygrzebywaniem fantastyki naszych dziadków i pradziadków, wyciąganiem dawno zapomnianych dzieł czy autorów których pamiętać i kojarzyć może już tylko Wojtek Sedeńko. Dziś na warsztat bierzemy Arkadego Saulskiego i jego debiutancką „Czarną Kolonię”. W dalekiej przyszłości Mars zostaje skolonizowany. Reklamowany jest jako obiecana ziemia, sterraformowana planeta szczęścia i radosnych kolonistów. W

Kamil Muzyka o: Arkady Saulski, „Kroniki Czerwonej Kompanii 2: Wilk”, Drageus, 2016

Nie minął rok od wydania „Czarnej Kolonii”, a Wydawnictwo Drageus wypuściło na rynek kolejny tom przygód Czerwonej Kompanii. Nie mam pojęcia, czy jest jakiś wzór matematyczny na objętość sequeli, ale już na pierwszy rzut oka widać, że „Wilk” spełnia wymóg „przerośnięcia poprzednika”. Przy takim tempie wzrostu finalny tom będzie sprzedawany w pokrowcu, z uchwytem transportowym.

Ekofantastyka

Temat zaczynamy, jak wypada, od cytatu z dzieła naszego rodzimego geniusza i wizjonera, który przewidział podobno nawet internet, a z pewnością ebooki. Czego jak czego, ale wyobraźni faktycznie mu nie brakowało. A może jednak? „W roku 2003 zakończone zostało częściowe przelewanie Morza Śródziemnego w głąb Sahary i gibraltarskie elektrownie wodne dały po raz pierwszy prąd

Najgorsza jest nuda cz. 1

Pewnego lutowego, spędzanego z przyjaciółmi wieczora, o jakiejś bardzo późnej godzinie spojrzałem na zegarek i.. nie zobaczyłem wskazówek, tylko zamazaną plamę cyferblatu. Że nie widziałem ich prawym okiem, to było normalne, na prawe oko zawsze byłem dalekowidzem, mam po prostu za krótką rękę. Nienormalne było, że nie widziałem ich lewym okiem, na odmianę od zawsze

Sotnie Łysego Iwanki

Cywilizacja upadła. Pozostawiła po sobie na wieczną rzeczy pamiątkę powracającą cyklicznie groźną zarazę, ruiny zamieszkane przez dzikie plemiona zdegenerowanych kanibali – potomków „młodych wykształconych z wielkiego miasta”, a także talany, czyli inteligentną krzyżówkę psa, kota i człowieka oraz coś, co „piorunem prostym” jak wiązka laserowa niszczy wszystko przypominające dzieło wyższej techniki, choćby był to odcinek