O tym, jak skrzywdzić bezbronną powieść i o tym, jak jej za krzywdę zadośćuczynić.

Jest to opowieść o wielkiej miłości, o władzy, polityce, szlachetnych zamiarach i podłych uczynkach. Jest to opowieść o bohaterach, bo tacy bohaterscy się urodzili, o bohaterach, których uczyniły nimi okoliczności i o tchórzach: z urodzenia, z ostrożności i z wyrachowania. Jest to opowieść o magach, szpiegach i politykach, ale też o ich ofiarach, „zwykłych szarych

Kamil Muzyka o: Arkady Saulski, „Kroniki Czerwonej Kompanii 1: Czarna Kolonia”, Drageus, 2016

Dzisiejsza recenzja nie będzie kolejnym wygrzebywaniem fantastyki naszych dziadków i pradziadków, wyciąganiem dawno zapomnianych dzieł czy autorów których pamiętać i kojarzyć może już tylko Wojtek Sedeńko. Dziś na warsztat bierzemy Arkadego Saulskiego i jego debiutancką „Czarną Kolonię”. W dalekiej przyszłości Mars zostaje skolonizowany. Reklamowany jest jako obiecana ziemia, sterraformowana planeta szczęścia i radosnych kolonistów. W

Kamil Muzyka o: Arkady Saulski, „Kroniki Czerwonej Kompanii 2: Wilk”, Drageus, 2016

Nie minął rok od wydania „Czarnej Kolonii”, a Wydawnictwo Drageus wypuściło na rynek kolejny tom przygód Czerwonej Kompanii. Nie mam pojęcia, czy jest jakiś wzór matematyczny na objętość sequeli, ale już na pierwszy rzut oka widać, że „Wilk” spełnia wymóg „przerośnięcia poprzednika”. Przy takim tempie wzrostu finalny tom będzie sprzedawany w pokrowcu, z uchwytem transportowym.

Ekofantastyka

Temat zaczynamy, jak wypada, od cytatu z dzieła naszego rodzimego geniusza i wizjonera, który przewidział podobno nawet internet, a z pewnością ebooki. Czego jak czego, ale wyobraźni faktycznie mu nie brakowało. A może jednak? „W roku 2003 zakończone zostało częściowe przelewanie Morza Śródziemnego w głąb Sahary i gibraltarskie elektrownie wodne dały po raz pierwszy prąd

Najgorsza jest nuda cz. 1

Pewnego lutowego, spędzanego z przyjaciółmi wieczora, o jakiejś bardzo późnej godzinie spojrzałem na zegarek i.. nie zobaczyłem wskazówek, tylko zamazaną plamę cyferblatu. Że nie widziałem ich prawym okiem, to było normalne, na prawe oko zawsze byłem dalekowidzem, mam po prostu za krótką rękę. Nienormalne było, że nie widziałem ich lewym okiem, na odmianę od zawsze

Sotnie Łysego Iwanki

Cywilizacja upadła. Pozostawiła po sobie na wieczną rzeczy pamiątkę powracającą cyklicznie groźną zarazę, ruiny zamieszkane przez dzikie plemiona zdegenerowanych kanibali – potomków „młodych wykształconych z wielkiego miasta”, a także talany, czyli inteligentną krzyżówkę psa, kota i człowieka oraz coś, co „piorunem prostym” jak wiązka laserowa niszczy wszystko przypominające dzieło wyższej techniki, choćby był to odcinek

Fantastyka prefabrykowana

Po pierwsze mamy „Kataklizm”, bo postapo zawsze się sprzeda. Czym jest „Kataklizm”na razie nie wiemy, będą kolejne tomy i jakoś muszą się sprzedać. Potem mamy Królestwo, steampunkowe, bo steampunk zawsze się sprzeda. Królestwo jest cywilizowane (bogacze mają spłukiwane toalety), kapitalistyczne i drapieżne. Musi podbić sąsiednią krainę, bo w sąsiedniej krainie da się wyrąbać i wykopać

Nie tak nuci się do snu

Fantastykę naukową wymyślono dawno temu dla Bartka Biedrzyckiego. Przewidziano, że pojawi się jako pisarz w fantastycznonaukowym świecie przyszłości: XXI wieku i zawczasu przygotowano mu miękkie lądowanie. Doprawdy, gdyby nie istniał, należałoby go wymyślić. Bo kto jak on niczym nóż w masło wchodzi w rozbabrany świat „post”: modernizmów post i nowoczesności post, genderów post i mód

Czym skorupka za młodu nasiąknie…

Na własne uszy słyszałem, jak Jacek Komuda twierdził z wielkim przekonaniem, że literatura historyczna go zmęczyła, że ma jej (na razie) dość i chce „spróbować czegoś nowego”, czyli fantasy. Jak powiedział tak i zrobił. Mamy już jednego „Jaksę powieściowego” i jedno opowiadanie w „Nowej Fantastyce”, można więc wyrokować, jak też udała mu się ta wycieczka

Zachęcanki czy zniechęcanki?

Dwutomowe wydanie „The Essential Ellison: A 50 Years Anniversary” (pt. „To, co najlepsze”, Prószyński i S-ka, t.1 2018, t.2 ma podobno wyjść na dniach) jest wydarzeniem literackim znacznie ważniejszym, niż na to wskazuje czytelniczy odbiór, oceniany leniwym strumieniem blogowych recek, wszystkich tak do siebie podobnych, jakby je klonowano i wszystkich świadczących o żałosnej dezorientacji autorek