Miesiąc: Marzec 2017

Najlepszy człowiek w swoim świecie, dość dobry dla każdego świata: Jacek Komuda, „Czarna szabla”, Fabryka Słów, 2007-2017

„Las krwawych pali nie był najstraszniejszą częścią tego theatrum. Rotmistrz oszczędził dzieci. Małe, brudne, w poszarpanych świtkach, w zakrwawionych koszulinach kuliły się przy krwawych palach. Jedne szlochały, chwytały za nogi swych rodziców, nawoływały ich nadaremnie, krzyczały z boleści, tarzały się w błocie i krwi, modliły, a czasem bezsilnie potrząsały drągami, myśląc, że uwolnią bliskich. Nadaremnie.

Drzwi do Oramusa, czyli immanentne kurestwo świata

„Człowiek idzie z dymem” werbuje czytelnika pod fałszywą flagą. Wabi nazwiskiem „Oramus”, a Oramus to przecież dobrze znany pisarz SF, nieznany wyłącznie tym, którzy nie zasłużyli sobie na przyjemność jego poznania. „Człowieka idącego z dymem” Solaris wydał w serii „Krytycy o fantastyce”, a ci, którzy sobie na to zasłużyli wiedzą, że alter ego Oramusa –

Blogowa teoria literatury, czyli o wyższości Biblii Pauperum

Całkiem niedawno – choć co to jest „niedawno” w dzisiejszych czasach błyskawicznego połowicznego rozpadu wszystkiego z rozumem na czele? – zareagowałem ostro na http://pozeracz.pl/teoria-literatury-dzis/ Jako certyfikowany teoretyk literatury przyznaję sobie do tego niezbywalne prawo, to się nie zmieni. Zmieniło się natomiast moje nastawienie do świata. Na życzliwe. W związku z czym uznałem za swój psi

Blogowa teoria literatury, czyli „Ach, skąd te pomysły, Panie Pisarzu?”

[Kursywą oznaczono fragmenty wstępu Raya Bradbury’ego do „451 stopni Fahrenheita”, powieści graficznej w adaptacji Tima Hamiltona, 2009] Dzięki niech będą Bogu, że w ciągu ostatnich kilku dziesiątek lat nigdy, nawet przez najkrótszą chwilę, nie wiedziałem co robię. Każda postać z „451 stopni Fahrenheita” ma swój moment prawdy, występuje z tła, staje się indywidualnością. Tylko ja