Tag: fantasy

Harda Horda cz. 2. Grupa literacka i jej manifesty.

1. Z przyjaznym uśmiechem oraz rozrzewnieniem, które zawsze towarzyszy wspomnieniom młodości, witam niniejszym sympatyczny twór o którym myślałem, że już nigdy nie zaistnieje: grupę literacką. Taką wręcz klasyczną, skrupulatnie wypełniającą definicję, a jednocześnie powielającą model, który w fantastyce polskiej ma swoją chlubną tradycję. Oby panie z Hardej Hordy powtórzyły wyczyn „Klubu Tfurców” (także: „Tfurcuf”) i

Harda Horda cz. 1. Opowiadania.

„Harda Horda” to więcej niż tytuł antologii, to także manifest artystyczny pisarek uznanych i mniej. W swej podwójnej roli domaga się ona potraktowania poważniejszego niż banalna ocena „na misie”. Ale zacząć trzeba od opowiadań, bo tekst literacki jest konkretem. Na prostowanie ścieżek teoretycznych, po których błądzą dotychczasowi pożal się Boże recenzenci (i recenzentki) przeznaczona będzie

O tym, jak skrzywdzić bezbronną powieść i o tym, jak jej za krzywdę zadośćuczynić.

Jest to opowieść o wielkiej miłości, o władzy, polityce, szlachetnych zamiarach i podłych uczynkach. Jest to opowieść o bohaterach, bo tacy bohaterscy się urodzili, o bohaterach, których uczyniły nimi okoliczności i o tchórzach: z urodzenia, z ostrożności i z wyrachowania. Jest to opowieść o magach, szpiegach i politykach, ale też o ich ofiarach, „zwykłych szarych

Czym skorupka za młodu nasiąknie…

Na własne uszy słyszałem, jak Jacek Komuda twierdził z wielkim przekonaniem, że literatura historyczna go zmęczyła, że ma jej (na razie) dość i chce „spróbować czegoś nowego”, czyli fantasy. Jak powiedział tak i zrobił. Mamy już jednego „Jaksę powieściowego” i jedno opowiadanie w „Nowej Fantastyce”, można więc wyrokować, jak też udała mu się ta wycieczka

Surfowanie na cudzej fali

Być może wszystkiemu winien jest Jarek Grzędowicz – swego czasu „polska odpowiedź na Tolkiena”? „Pan Lodowego Ogrodu” jest wprawdzie wszystkim – hard SF, antyutopią, utopią, fantastyką socjologiczną –  tylko nie fantasy, ale sukces odniósł jako fantasy, więc jest fantasy, chociaż nie jest fantasy. Proste? A może wszystkiemu winien jest Andrzej Ziemiański? „Achaję” wszyscy wdeptują w