Kiedy dwóch autorów specyficznej fantastyki naukowej spotyka się, aby napisać kontynuacje dzieła  jednego z najbardziej wizjonerskich autorów tego gatunku, to wiedz, że będzie się działo!

#

Powieść zaczyna się w miejscu, gdzie kończy się opowiadanie Arthura C Clarke’a, „Spotkanie z Meduzą”. Howard Falcon z ledwością uszedł z życiem z katastrofy statku Kon-Tiki, który badał formy życia występujące w atmosferze Jowisza. Obecnie jest cyborgiem, bohaterem, celebrytą. Szympy – upliftowane szympansy – widzą w nim bohatera, który starał się uratować swoich szympowych pomocników na Kon-Tiki (scena, gdy ambasador Niepodległego Narodu Pan, Ham2057a, podczas uroczystego spotkania mówi Falconowi, że szympy, które przeżyły katastrofę, ale były zbyt ciężko ranne, zdążyły opowiedzieć całą historie, a Szympy zawsze będą mu wdzięczne za to co zrobił dla ich pobratymców, jakoś mnie mocno ujęła za serce). Bohater także zmaga się z nienawiścią ze strony ruchu antymaszynowego. Jako cyborg jest swego rodzaju pomostem między gatunkami.

To jednak dopiero początek historii, w której rozdziały dzielą lata. Bohater w tym czasie jest hibernowany i konserwowany. Powracamy oczywiście do wątku życia na Jowiszu, kwestii inteligencji maszyn, ich osobowości, relacji między Ziemią, a jej koloniami (w tym punkcię muszę przyznać, że nie raz na seminariach o prawie kosmicznym poruszam relacje omówioną w tej powieści). Jednak powieść posiada w sobie pewien element historii alternatywnej.

#

Historia Howarda Falcona, przeplatana jest historią Projektu Ikar, z lat 60ych XX wieku. Była to koncepcja użycia rakiet Saturn V z głowicami nuklearnymi, do celu przekierowania asteroidy, która mogłaby zagrozić Ziemi. I z przekąsem stwierdzę, że to chyba główna kontrybucja Stephena Baxtera. Przeczytanie tej powieści, po przeczytaniu jego „Wyprawy”, opisującej alternatywne losy programów Apollo i Ares, nie pozostawia co do tego żadnych wątpliwości. Misja, w której bloki rywalizujące podczas wyścigu zbrojeń jednoczą się, w celu ratowania ludzkości jest przyczynkiem do późniejszych zmian geopolitycznych, które umożliwiają transformacje świata na taki, jak Clarke widział w swoich klasyczny powieściach i publikacjach popularnonaukowych.

Jednak widać w niej, że nie jest pisana w stylu Clarke’a. Chociaż mamy pewne wątki wewnętrznych konfliktów (takie jaki miał HAL-9000, tutaj takie ma ADAM), autorzy jednak mimochodem trochę podważają sny Clarke’a, szczególnie w kwestii traktowania kolonii kosmicznych. Świat zmienia się przed oczami bohatera, maszyny ewoluują, pojawiają się nowe zagrożenia i obozy polityczne. A bohater nadal jest cyborgiem? A no jest to w jednym punkcie wyjaśnione zręcznie, ale tu widzę nie tyle rękę Reynoldsa, co wręcz ducha Clarke’a. Jednak ogólnie jest to powieść, która nie skupia się na głównym temacie, zabiera nas na wycieczkę po kosmosie i czasie, by dopiero na koniec przejść do tytułowego tematu.

Godna polecenia głównie fanom Reynoldsa i Clarke’a, mniej Baxtera. Solidna fantastyka naukowa z ciekawymi koncepcjami i problematyką. Może trochę flegmatyczna, ale to z racji pochodzenia autorów i inspiratora.

 

Kamil Muzyka

 

[dla tego wpisu włączone są komentarze]