„Zmuszam go, by się odkrył, a sam się nie odkrywam, dlatego moje siły są skoncentrowane, a jego rozproszone. Moje siły są zgromadzone w jednym miejscu, jego zaś rozproszone w dziesiątkach. Wróg nie może wiedzieć o miejscu, gdzie chcę stoczyć z nim bitwę.
Sun Tzu.

#

Internet ma krótką pamięć – to fakt. Podobno z faktami należy się godzić, ale ja spróbuję nie. Mogę sobie na to pozwolić, bo w wieku Lapsusa Lapsusem rządzi jędza skleroza.  Preferująca przeszłość, im dalszą, tym lepiej. Co czyni nas, sklerotyków, dobrze uzbrojonymi do walki ze słabościami Internetu. W ich imieniu (sklerotyków, nie słabości) pozwalam więc sobie wznieść namiętny okrzyk bojowy: pamiętajmy trendsetterów! Chociaż trendy pokrywa kurz! Uczmy się na ich błędach, bo na czyich mamy się uczyć?

Pora na powtórkę z Internetu.

#

Lem jest nieśmiertelny. Do jakiego stopnia Lapsus przekonał się odkrywając w „Głębi Pierwszej” Marcina Podlewskiego kolejne cytaty „z Pirxa”. Autor zaklinał się kiedyś, że pierwszy cytat trafił do „Głębi” ot tak, sam z siebie, z głowy, czyli z niczego. Jeśli to prawda i przy kolejnych, Lem jest nieśmiertelny jeszcze bardziej.

Potem, szukając recenzji „Głębi”, żeby odbić się od niej do swojej, LapsusC trafił też na ten wpis w blogu. Wpis blogerki namiętnie broniącej tegoż Prixa przed feministycznymi jakoby zarzutami seksizmu. Przed feministycznymi zarzutami pod adresem ojca Pirxa, że nie jest Pirxa matką. Feministycznymi zarzutami, że Pirx nie miał kilku kapitanek, żeby pod nimi latać w kosmos miło, przyjemnie i dzielnie, tylko pijanego mechanika i chorego na odrę Lapsus nie pamięta kogo, oraz zardzewiałego, zatartego robota – idiotę… płci męskiej.

I okazało się, że dobry tekst NIGDY nie zostaje „wyeksploatowany”.

#

„Co jest z wami nie tak, moje kochane kobiety?” – piszą Kroniki Nomady. „Czy dwudziesty pierwszy wiek dając nam babom wszelkie należne prawa jednocześnie odebrał to, co jest w kobietach najpiękniejsze? Czy naprawdę nie potraficie przeczytać powieści o CZŁOWIEKU gdy człowiek ten jest płci męskiej”?

Ładne, prawda? Świetnie – choć twierdzenie, że w kobietach najpiękniejsze jest to, że umieją czytać należy uznać za ryzykowne. Prawda, prawda, tylko że to Lapsusowi, najbardziej seksistowskiemu katotalibowi fandomu epoki pisma klinowego, od dziecka brakowało w Pirxie właśnie paru bab. Lapsus nie rozumie, dlaczego pirxowski brak bab w kosmosie miałby dokuczać… babom. Feministkom i feministom, to też baby. Od dziecka tęsknił przecież do pirxowskich bab, a nigdy, cholera, nie był babą i feministą też nie był!

Po czym, nadal dziecko, Lapsus odkrył, dlaczego w całej Wielkiej Przestrzeni Kosmicznej pilota Pirxa nie ma miejsca na ani jedną Susan Calvin, na ani jedną szalową blondynkę, na widok której pilot Pirx kopniakami wbijałby przyciski na konsoli kalkulatora.

#

Otóż w młodości, zaraz na początku (i końcu) swej pierwszej randki, pilot Pirx klepnął siostrę kolegi w tyłek.

#

I już, i tyle, i wszystko. I starczy. Jeśli ktoś ma wojować ideologią, toczyć boje o politpoprawność, manifestować słowem przywiązanie do feminizmów, genderów i czort wie czego jeszcze, pozwólmy mu na to. W końcu sami manifestujemy do nich niechęć, a „nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć”*. Tylko nie przyjmujmy bitwy w miejscu wybranym przez przeciwnika, bo dla nas to teren zabójczy

To nie jest tak, że sama literatura i pisanie o literaturze ma być „wolne od ideologii”. Tak się nie da, „tolerancja jest cechą ludzi bez przekonań”**. Ideologie można i należy głosić, bez ideologii się nie da.

Tylko nie przyjmujmy bitwy na nie swoim terenie. Kiedy wróg wali z grubej ideologicznej rury, podpiera się „powszechnie obowiązującymi” przekonaniami, my odpowiedzmy: „A pilot Pirx klepnął siostrę kolegi w tyłek”.

#

Tak! Kosmos Pirxa jest wolny od lasek bo jest kosmosem Pirxa, a nie jakąś tam przestrzenią ideologiczną. Pirx to taki biedny facet, który „coś nie miał śmiałości do kobiet”***. To proste stwierdzenie prostego faktu – czy taki facet to rzadkość? No przecież, że nie! – kończy temat w sekundę. Po co „mnożyć byty nad potrzebę”****? O „Solarisy” i „Powroty z gwiazd”? Wystarczy, że nie ma tak, że Pirx mógłby pozostać Pirxem w załodze z odpowiednio licznym elementem feministycznym. Nie. W takiej załodze ciągle klepałby kogoś w tyłek. Zaniedbując obowiązki. Być może nawet nie naładowałby taśmą rejestrującą banku pamięci urządzenia, przez które oglądał przelot ogromnego artefaktu obcych, zgubionego w masie asteroidowego śmiecia? Cóż by to była za strata!

#

Pirx nie może latać z kobietami. Kto inny by mógł, on nie. Ktoś, kto by mógł, nie byłby Pirxem. Gdzie tu miejsce na ideologie, którymi trendsetterka Silaqui wypełniła trzy czwarte wpisu, podnoszącego reputację Kronik Nomady na niebotyczne wyżyny? I ona, i dyskutanci (wśród nich Lapsus Calami, on wcale nie od razu taki mądry) daliśmy się wrobić. Walczyliśmy z… powietrzem. Gryźliśmy kamienie.

Pirx z jego zahamowaniami i kompleksami jest. Czarującego postępowego intelektualisty wtajemniczonego w kwotowy system sprawiedliwości płciowej (i umiejącego z niego korzystać) nie ma. Jeśli ktoś chce dyskutować z czymś, czego nie ma, zgłaszać do Lema pretensje NIE o to, że napisał „źle” TĘ książkę, a o to, że nie napisał jakiejś INNEJ „dobrze”, pozwólmy mu. Niech się wygłupia na własny rachunek. Nam przecież w to graj. To jest jego zabójczy teren.

#

Lapsus robi tę „powtórkę z Internetu” także dlatego, że trendsetterka Silaqui ujawniła już swoje tajne plany. Zamierza mianowicie pod tym kątem zająć się sprawą poważniejszą nawet od Lema i Pirxa:  „Ziemiomorzem” LeGuin. Jeśli to zrobi, z właściwą tylko jej zwodniczą łagodnością lekkiego pióra, może się zdarzyć i tak, że przez przekorę wda się w walkę na terenie wybranym przez przeciwnika. A temu należy przeciwdziałać z góry. Przewidywać i wyprzedzać uderzenie.

O ile Lapsus wie, pomysł z „Ziemiomorzem” narodził się w prywatnej choć pogaduchowej rozmowie właśnie z nim, traktuje go więc jako „fair game”. Może zdąży pierwszy? Jeśli tak, z pewnością nie zgłosi pretensji do późnego feminizmu LeGuin. Ta wielka pisarka ma do niego prawo takie, jak Tolkien do katolicyzmu, Lewis do anglikanizmu, Baraniecki do buddyzmu i tak dalej.

Lapsus już wie, że przepiękna, delikatna konstrukcja świata „Ziemiomorza” rozleciała się jak domek z kart nie na skutek tąpnięcia wrednego politpoprawnego ideolofeminazimu, tylko z powodu tak prostego jak ten, że ktoś kiedyś kogoś klepnął w tyłek.

Krzysztof Sokołowski.

[Dla tego wpisu włączone są komentarze]

*przypisywane Wolterowi.
**G.K. Chesterton
***Wiesław Michnikowski w Kabarecie Starszych Panów
****William Ockham