Dziura na tyłku dżinsów polskiej fantastyki
Najpierw zapowiedź wydania, a teraz już nawet wydawanie nie byle czego, bo – ho, ho! – samych „Dzieł” Marka Oramusa, uruchomiło mi na pych proces myślenia. Mimo to, że w sumie nie stało się nic wielkiego, nie zatrzęsła ziemia, nikt nie zginął, ani się z okazji tego wiekopomnego faktu nie urodził. Przy odrobinie uporu można […]