Replay. To jest dla Mantry
Bezimienny czuł głód. Szedł powoli skrajem pola kukurydzy, rozglądając się czujnie wokoło. Nad lasem, na ciemniejącym niebie pojawił się ogromny, pomarańczowy księżyc. Lekki podmuch wiatru przyniósł woń dymu z ogniska. Przyspieszył kroku. Nie chciał natknąć się na ludzi. Rzadko byli dla niego dobrzy. Kilka tygodni temu spotkał umorusanego chłopca, jadącego na rowerze. Dzieciak poczęstował go […]
