Wierzcie mi albo nie, ale ja naprawdę lubię czytać traktaty teoretycznoliterackie. Upodobanie do nich wyssałem z mlekiem polonistycznych studiów. Były mi strawą codzienną procesu intelektualnego dorastania, z kawą, papierosami i studentkami Historii Sztuki jako przyprawami mile łechcącymi różne kubki smakowe lecz (zwłaszcza studentki) irytującymi. Skorupka nasiąkała i trąciła, nasiąkała i trąciła… i nadal trąci. Nic