W życiu by mi samo do głowy nie przyszło, że cykl o „Książkach z cienia” zacznę od tej książki. Do przedwczoraj żyłem w błogim przekonaniu, że w sposób naturalny zatonęła ona w oceanie czasu, że interesować może, owszem, historyków literatury (i filmu) bo jest powieścią wybitną (i jej interpretacja filmowa też jest wybitna), ale dla