Pewnego lutowego, spędzanego z przyjaciółmi wieczora, o jakiejś bardzo późnej godzinie spojrzałem na zegarek i.. nie zobaczyłem wskazówek, tylko zamazaną plamę cyferblatu. Że nie widziałem ich prawym okiem, to było normalne, na prawe oko zawsze byłem dalekowidzem, mam po prostu za krótką rękę. Nienormalne było, że nie widziałem ich lewym okiem, na odmianę od zawsze