Kategoria: Blog

Tłusta [d…]* na patencie cz.2

Na wszelki wypadek, bo pamięć ludzka zawodna jest – film przeznaczony był, kiedyś, do oglądania w tłumie. Jak jakiś teatr czy inna opera, tylko nie chodziło się we fraku na premierę. Taki hajlajf dla średniozamożnych i niżej, można powiedzieć: święto. Za komuny po karnety na Konfrontacje stało się około doby, najczęściej na mrozie i choć

Tłusta [d…]* na patencie cz.1

Bida w tym, że właściciel praw do Chodasiewicza (pod każdym imieniem tej samej woni) siedzi na nich tłustą [d…ą]* na patencie. Sam nie żre i innemu nie da. A jak już da, to niekoniecznie to, czego potrzebujesz. Daje nie w porę, lecz w nadmiarze i jeszcze go za po w rękę całuj, Pana, Dziedzica. Nie

Stephen King po raz trzeci i pół

Dopełnienie seminarium szczecińskiego AD 1988 o dyskusję. # W dniach 18-20 marca 1988 roku w Szczecinie odbyło się seminarium literacko-filmowe “Światy Stephena Kinga”, zorganizowane przez Klub Miłośników Fantastyki “Kwant” i Centrum Kultury Młodzieżowej “Słowianin”. Organizatorzy pokazali większość filmów zrealizowanych według prozy Kinga, dostarczyli też uczestnikom kompletny i fachowo opracowany (przez Krzysztofa Sokołowskiego) zestaw materiałów informacyjnych.

Stephen King po raz szósty

[No i nie udało mi się zamknąć „sprawy Kinga”. Pozostała jeszcze jedna kwestia, na którą wpadłem tłumacząc w pocie czoła „Worek kości”. Powieść z cała pewnością – i mówię to z pełną odpowiedzialnością za słowo – czytelnikowi polskiemu do tej pory nie znaną. Mam na myśli odchylenie się wahadła od pionu. Do jakiego stopnia King

Stephen King po raz piąty

[Uwaga odautorska: ku własnemu zdumieniu odkryłem, że moje kolejne teksty o Kingu, powstające w ciągu niebagatelnych dwunastu (i więcej) lat, jednak układają się w całość. Następują po sobie „pojęciowo logicznie”, jakby towarzyszyły rozwojowi samego Stephena Kinga: od młodzieńczej pasji do refleksji, nazwijmy to uprzejmie (jesteśmy niemal rówieśnikami), wieku dojrzałego.]  2. Dzieło doskonale zamknięte Czyli 2/3

Stephen King po raz czwarty

[W 2010 roku po kilkunastoletniej przerwie, powróciłem do fantastyki jako takiej. Tak po prostu, z niczego, wpadłem do redakcji „Fantastyki” już nie takiej, bo „Nowej”. Na mój widok Maciek Parowski poderwał się od biurka, powiedział „Cześć” i na tym samym oddechu rzucił: „To może jak już jesteś napisałbyś mi coś o Kingu do Czasu Fantastyki”?

Stephen King po raz trzeci

[W marcu 1988, roku beznadziei, nie zwiastującym bynajmniej odległej o kilkanaście zaledwie miesięcy rewolucji, klub SF „KWANT” ze Szczecina zorganizował seminariu kingowskie, choć o Kingu wiedziano tyle co nic, albo jeszcze mniej. Tak się jednak składa, że napisany z tej okazji tekst – poniżej – wcale się przesadnie nie zestarzał, a ponieważ pisze o Kingu

Nie czytaj Flynna! Nie czytaj „Eifelheim”! Ani mi się waż!

Ciemne wieki. Fanatyzm. Stosy, mordy, rzezie. Brud. Kretyni i kaleki. Pasy cnoty. Jedyne, co dobrego można o nim powiedzieć, to skarby Templariuszy. Średniowiecze, jak dobrze policzyć, to jakieś dziesięć z dwudziestu wieków historii naszej cywilizacji. Barbarzyńcy, po części już chrześcijanie – arianie, rozkładają Rzym od środka, najeżdżają od zewnątrz, powoli, systematycznie i wytrwale doprowadzają do

Książki, wydawnictwa i inne świętości

Firma dziś już martwa za życia zwróciła się do mnie, skromnego, z prośbą o tekst do pewnego planowanego przedsięwzięcia, o którym sam zawiadomi kogo zechce we właściwym czasie. Propozycja wydała mi się na tyle interesująca, że nie zwlekając zabrałem się do roboty… która okazała się trudniejszą niż myślałem. Ale nadal myślę, a że najlepiej myśli mi