Kategoria: Książki

Kto nie chce zgłupieć, niech trzyma się z dala od zony i stalkerów (czyli o wyższości tego co było, oczywiście)

  Rok 1972 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały… nie klęski jednak, lecz kolejne nadzwyczajne w historii fantastyki wydarzenia. Dobiegał końca czas dominacji fantastyki „antropocentrycznej” czyli tej, w której Kosmos i Obcy istnieli po to, żeby pożądać naszych dziewic / krwi / surowców, najeżdżać nas okrutnie z wielką

Wcale nie musiało być aż tak źle, pani autorko od Dory Wilk. Pani wybór, pani autorko. Pani wybór.

Nie, wcale nie musiało być aż tak źle i po prawdzie dużo sobie obiecywałem po tych kilkudziesięciu pierwszych stronach. Twarda babka, wyszczekana, swobodnych obyczajów klasyczna bardzo atrakcyjna singielka, policjantka pozbawiona złudzeń, ale bez przesady. Jeszcze jej zależy, jeszcze nie zapomniała, że ma powołanie. Odrobina danej od losu psi to w jej zawodzie bardziej przekleństwo niż

Creative control w „klasycznym” modelu wydawniczym.

No bo co się właściwie stało? Literówki? Przecież każdy głupi potrafi poprzestawiać sobie literki „w głowie”, żeby było jak należy. Błędy ortograficzne? Eeee tam, dwa, może trzy, to się „zawsze może zdarzyć”. Błędy składu? Wina programu. Najważniejsze, że książka jest wreszcie „na rynku”, prawda? Dobijali się o nią ludziska bardzo, bardzo głośno, teraz ją mają

Pożałowania godny brak sensacji (polska odpowiedź na wrażego Tolkiena na Uniwersytecie Warszawskim)

„Lód skuje Uniwersytet Warszawski”? Bo przed maluczkich zstąpi ubóstwiany, uwielbiany wzór do naśladowania dla Boscha, Spielberga, Tolkiena? Geniusz; jego jedyne w swoim rodzaju arcydzieło właśnie pobiło popularnością Biblię? Nadczłowiek, który pokonał i skazał na wygnanie autora „Gilgamesza”, a dziś odwiedza go w jego pustelni? Złamał Homerowi pióro? Odesłał Petera Jacksona na drzewo, żeby banany prostował

Jak nieskutecznie znęcać się nad autorem i jak znosi to autor cierpliwy

Była to o wiele za krótka chwila niezwykłej wręcz uciechy. Dzięki pytaniom „prowadzącego” mianowicie, któremu w trosce o nieprzegrzanie cennych komórek, w krótkich abcugach udało się doprowadzić Jarka do nieukrywanej furii. „Co by Pan zrobił, gdyby rano zadzwonił do Pana Peter Jackson i zaproponował sfilmowanie PLO?”. „Czy miał Pan taką wyobraźnię od urodzenia?”. # Za

Bardzo nieudana próba trucia Wędrowyczem. To się zwyczajnie nie da zrobić! I już!

Ten twór Andrzeja Pilipiuka trudno uznać za wcielenie elegancji. Do tego akurat tytułu nie pretenduje on… ze znacznymi sukcesami. Niemniej jeśli którąś z ksiąg jego życia i dziejów czyta ktoś niezagrożony wtórnym analfabetyzmem, bez problemu najpierw zaczyna wyczuwać, a potem nawet „widzi” (oczami wyobraźni?) dystans, jaki ma do niego twórca. # Jakub Wędrowycz jest, przynajmniej dla mnie, czymś

No i tak, no i już, no i po wszystkim

Zajęło mi to prawie dokładnie dwadzieścia godzin, ale już jestem po. Wiek ma swoje prawa, zdążyłem się nawet zdrzemnąć. Niczego innego nie oczekiwałem, ale teraz przynajmniej wiem na pewno, że doświadczenie lektury powtórzę, nie raz i nie tak gorączkowo. Książka, której nie się chce przeczytać po raz drugi nie jest warta tego, żeby czytać ją

Tomek Kołodziejczak cywilizuje Empik, aż taki jest mocny.

W każdym Empiku z tym jego wszechobecnym zimnym, przerażającym światłem każdy klient wygląda jak zombie którym, daj Boże, nie jest. Każdy towar wygląda jak chińszczyzna, którą jest. Każda książka wygląda odpychająco. Każda płyta odpycha ceną. A obsługi, zawsze niekompetentnej, nigdy nie ma, co dokucza wyłącznie wówczas, kiedy szuka się zawsze przemyślnie ukrytej toalety. Nie lubię