Prawdopodobny tytuł „Czym skorupka za młodu nasiąknie…

– co jest niezwykłe? Że niezwykle skutecznie używał „właściwej konwencji do właściwych celów”?

– Tam, gdzie „dowód dał się przeprowadzić najprościej” thrillerem szpiegowskim korzystał z thrillera szpiegowskiego, tam gdzie był mu potrzebny kryminał zbliżony do klasycznego, brał taki kryminał.

– Fantastyka naukowa szła mu szczególnie dobrze. Nie jest znany jako autor fantastyki, ale to tylko dlatego, że był dla fantastyki „gatunkowej” (ciekawe, czy można używać bezpiecznie tego określenia).

Chesterton_02_Opowiadania

– „Napoleon z Notting Hills” byłby odpowiednikiem naszej „słowiańskiej fantasy”. Powrót do „przednowoczesnego” zarządzania metropolią Londyn jest jak w „rodzimej” (w pierwotnym sensie tego słowa) fantasy powrót w mityczny czas „przed chrztem”. Ale ma i drugie dno – i w tym wielkość Chestertona.

– Tak jak drugie dno ma „Latająca gospoda”, przy okazji fantastyka (socjologiczna) z bardzo współczesnym „twistem”.

chesterton_06_napoleon

CHESTERTON: lektura dzieciństwa. Około 12-tki-13-tki dostałem od dziadka Chestertony z jego opasłej biblioteki. Kryminały, czyli ksiądz Brown. Niesamowity thriller szpiegowski, wielokrotnie nagradzany „Człowiek, który był Czwartkiem”. Fantastyka naukowa: „Latająca gospoda” i „Napoleon z Notting Hill”. Żebym się nie nudził w chorobie.

chesterton_04_mind

To przez nich, dziadka i Chestertona, narodziło się przekonanie, że jeśli literaturę dziś nazywaną „gatunkową” czy też „popem” można TAK pisać, czyli pisać jak najlepszą po prostu literaturę, a w dodatku do czytania dla wszystkich, to po cholerę zajmować się wszystkim innym znanym pod zbiorczą nazwą „awangardowi poeci”?

chesterton_05_woman

Oczywiście zainteresowanie „popem” na tym się nie skończyło. Warto pamiętać, że przez pewien czas takim „popem” na miarę Chestertona był… Zbigniew Herbert (pamiętam, jak Zbyszek Foniok – Amber – mówił mi, zdumiony, że pierwsze 20.000 wydania „Martwej natury z wędzidłem” sprzedało się szybciej niż jeden z jego Ludlumów). W każdym razie w moim mózgu teoretyka literatury na zawsze utrwaliło się przekonanie, że czego ludzie nie czytają, tego NIE MA, choćby krytyka głosiła coś wręcz przeciwnego i nawet dawała czasem temu czemuś sute nagrody.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

PODZIEL SIĘ