Rok: 2016

„Delire a Tharsys”, W. Żwikiewicz & Panbogaczyk – i co ja więcej będę gadał

„Galeria Żwikiewiczowa”, a raczej, przynajmniej na razie, mała jej próbka, taka „na zanęcenie”. Może służyć także, choć nie wyłącznie, jako temat rozmówek pradoxowych. Chyba dobrze się do tego nadaje. Może nawet tak dobrze, jak „Delirium w Tharsys”, na podstawie którego powstaje komiks, do – po prostu – czytania? 1. Megaloxantha to autentyczna nazwa pancernego, bardzo

Czernie, biele i bogactwo odcieni szarości

Ta książka, „Piąta pora roku” N.K. Jemisin, pierwszy tom cyklu „Pęknięta ziemia”, jest czytelnikom dostępna już od jakiegoś czasu. Kto chciał się czegoś o niej dowiedzieć, tego się i dowiedział (opinie są sprzeczne), ale dla porządku: jest sobie nasza Ziemia… no, powiedzmy, że nasza Ziemia… dalekiej przyszłości. Na Ziemi jest kontynent, a na kontynencie mieszkają

Stephen King po raz pierwszy – REDIVIVUS

Od blisko trzydziestu lat – miałem przyjemność wprowadzić go na rynek fantastyki w Polsce w… 1988 roku – King pozostaje królem horroru. Tego horroru, który dziś pisze się przez duże „H”. W jego popularności, mierzonej liczbą kupionych egzemplarzy książek (a nie zmiennymi gustami krytyków) jest coś z fenomenu i coś ze swoistej perwersji. Fenomenu: bowiem

Stephen King po raz drugi – KRÓL STEFAN I

Historia zna kilku królów Stefanów. Byli wśród nich władcy energiczni, dobrzy dowódcy, którzy kogoś przed czymś bronili, walczyli i wygrywali, nasz KRÓL STEFAN odniósł jednak sukces bez precedensu. Dokonał tego, czego nie udało się przed nim dokonać nikomu – oprócz samych filmowców. Podbił Hollywood, a dokładnie: cały amerykański przemysł filmowy, co jest tryumfem tak wielkim,

(Za)cicho nad trumną

Dwudziesty siódmy listopada. Kolejna rocznica śmierci Kena Russella. Wśród „fantastów” i ta śmierć, i jej rocznice przeszły – jeśli się mylę, proszę mnie poprawić – cichutko. Niemal bez echa. Musi być cholernie majętny ten nasz światek, skoro tak beznamiętnie godzi się z utratą podobnego bogactwa. Albo wyjątkowo głupi… z tego samego powodu. Do dziś, donośnie

Czyta? Nie czyta? Niegłupie pytania

Polacy nie czytają? Nonsens! Gdyby nie czytali: nazw ulic, rozkładów jazdy, etykietek żarcia, mnóstwa papierów z PIT-em na czele, to już by wymarli. Mimo wysiłków Wirtualii, usiłującej zastąpić cywilizację słowa memami i emotikonkami, cywilizacja słowa ma się nieźle. Zresztą memy też trzeba czytać. No jasne, jasne, wiem przecież, że chodzi o coś innego: nie czytają

Niespodzianka, niejedna, niemała – „Königsberg” Michała Gołkowskiego

Miasto, do którego z rzadka dociera echo frontowej kanonady. Godne, zamożne, arystokratyczne, eleganckie, a jak słońce zaświeci: nawet piękne. Tu leczy się rany, kocha kobiety, robi interesy, traci fortuny i tańczy na balach. Tu pełną piersią chłonie się radość życia. Byłby więc Königsberg prawdziwą oazą spokoju wśród ohydy wojny? Na powierzchni: tak. Ale pod powierzchnią

Grading on a curve, ale no o currr… no! – Konkurs „Pióra Falkonu” + co z tego wynikło

Zgodnie ze złożoną na Facebooku obietnicą oraz własnym głębokim przekonaniem zaczynam następująco: „Jeśli każdy spęd  [jak Falkon 2016] będzie owocował takimi produktami książkowymi i to nim się w ogóle zaczął, jestem gotów pokochać spędy”. Tylko, że pokochać z trochę innego powodu, niż mogłem przypuszczać, składając lekkomyślne obietnice. Nastawisz się, człowieku i dajesz zaskoczyć – to

„Przedmurze” – trzy poziomy na bardzo wysokim poziomie.

Zgodnie ze złożoną na Facebooku obietnicą oraz własnym głębokim przekonaniem zaczynam następująco: „Jeśli każdy spęd  [jak Falkon 2016] będzie owocował takimi produktami książkowymi i to nim się w ogóle zaczął, jestem gotów pokochać spędy”. I, by nie trzymać nikogo w niepewności, zgodnie z własnym głębokim przekonaniem, oznajmiam, że na wydaniu „Przedmurza” wygrało ich trzech. Trzech